Hej :)
Jak już wiecie - organizuję wyzwanie paznokciowo - makijażowe. Tematami poszczególnych tygodni są tytuły polskich piosenek.
Pierwszy tydzień to "Czerwone Korale" - kojarzą mi się z ludowymi strojami, folkiem, ale ja postawiłam po prostu na czerwone koraliki. Od samego początku miałam w głowie to, jak będzie wyglądać zdobienie, problemem był tylko wybór bazowego koloru lakieru do paznokci, ale w końcu stanęło na bladej żółci od Paese.
Drobne czerwone koraliki, negative space i zdobienie gotowe :) Użyłam pasków do frencha by zaznaczyć na pierwszej warstwie lakieru granicę negative space, kolejne warstwy lakieru (potrzebne były aż 3) malowałam już od ręki.
Na części zdjęć moja skóra ma dziwny kolor, a to dlatego, że zdjęcia wyszły prześwietlone i musiałam je podkręcić w programie graficznym. Ale ważne, że kolor zdobienia wyszedł bliski rzeczywistemu :)
Przy okazji zdobienia napiszę parę słów o ozdobach, których użyłam. Są to pół-koraliki w aż dwunastu kolorach. Na powierzchni mają perłową warstwę, która na żywo pięknie się mieni. Z racji tego, że są naprawdę drobniutkie bardzo dobrze przylegają do paznokcia - wystarczy położyć je na warstwę topu i trzymają się aż do zmycia manicure (w moim przypadku były to trzy dni).
Możecie kupić je tutaj: http://goo.gl/Ldn63r
Jak widzicie - są śliczne, uwielbiam takie malutkie ozdóbki, więc z pewnością wykorzystam je jeszcze nie raz. Jedyny ich minus to ich ilość - czerwonych ledwie mi starczyło na całe mani, więc sprawdzą się raczej jako drobny akcent lub wymieszane kilka kolorów.
Jak Wam się podobają moje "Czerwone korale"? Pamiętajcie, że do wieczora czekam na Wasze prace, a jutro ukaże się podsumowanie pierwszego tygodnia - na zwyciężczynię całego wyzwania czeka upominek - albo makijażowy, albo paznokciowy - w zależności od jej osobistych preferencji ;)
Jak już wiecie - organizuję wyzwanie paznokciowo - makijażowe. Tematami poszczególnych tygodni są tytuły polskich piosenek.
Pierwszy tydzień to "Czerwone Korale" - kojarzą mi się z ludowymi strojami, folkiem, ale ja postawiłam po prostu na czerwone koraliki. Od samego początku miałam w głowie to, jak będzie wyglądać zdobienie, problemem był tylko wybór bazowego koloru lakieru do paznokci, ale w końcu stanęło na bladej żółci od Paese.
Drobne czerwone koraliki, negative space i zdobienie gotowe :) Użyłam pasków do frencha by zaznaczyć na pierwszej warstwie lakieru granicę negative space, kolejne warstwy lakieru (potrzebne były aż 3) malowałam już od ręki.
Przy okazji zdobienia napiszę parę słów o ozdobach, których użyłam. Są to pół-koraliki w aż dwunastu kolorach. Na powierzchni mają perłową warstwę, która na żywo pięknie się mieni. Z racji tego, że są naprawdę drobniutkie bardzo dobrze przylegają do paznokcia - wystarczy położyć je na warstwę topu i trzymają się aż do zmycia manicure (w moim przypadku były to trzy dni).
Możecie kupić je tutaj: http://goo.gl/Ldn63r
Jak widzicie - są śliczne, uwielbiam takie malutkie ozdóbki, więc z pewnością wykorzystam je jeszcze nie raz. Jedyny ich minus to ich ilość - czerwonych ledwie mi starczyło na całe mani, więc sprawdzą się raczej jako drobny akcent lub wymieszane kilka kolorów.
Jak Wam się podobają moje "Czerwone korale"? Pamiętajcie, że do wieczora czekam na Wasze prace, a jutro ukaże się podsumowanie pierwszego tygodnia - na zwyciężczynię całego wyzwania czeka upominek - albo makijażowy, albo paznokciowy - w zależności od jej osobistych preferencji ;)
Buziaki :*







Haha, dobrze że zrezygnowałam z mojego pomysłu bo chciałam na początku coś z półperełkami albo ćwiekami zrobić :D
OdpowiedzUsuńMam podobne koło z ozdóbkami :) . Przydatne i wygodne. Jednak mi się czasem np w nocy odczepiają od paznokcia...
OdpowiedzUsuń